Na szczycie. Właściwy rytm. K.N. Haner
Чтение книги онлайн.
Читать онлайн книгу Na szczycie. Właściwy rytm - K.N. Haner страница 23
![Na szczycie. Właściwy rytm - K.N. Haner Na szczycie. Właściwy rytm - K.N. Haner](/cover_pre411208.jpg)
– Spokojnie, skarbie. Ja wszystkim się zajmę.
Wszedłem na łóżko i chwyciłem delikatnie jej stopę, by zacząć ją całować. Reb jęknęła cichutko, a ja nie potrafiłem ukryć zadowolenia. Moje usta sunęły powoli w górę, aż do połowy uda, a ona drżała tylko od tych delikatnych muśnięć. Potem druga noga, a ona cała zapłonęła. Tak! To jest to, mała.
– Och… – Zaczęła niecierpliwie się wiercić, próbując zapanować nad budzącym się w niej pożądaniem. To był taki rozkoszny widok.
– Wyobrażałem sobie ten moment przez ostatnie kilka miesięcy – zamruczałem, po czym delikatnie ugryzłem ją w kostkę, by zaraz znowu zacząć całować jej gładką, idealną skórę.
– Och, Sed… – Wygięła plecy w łuk, wbijając palce w pościel.
– Spokojnie. – Uśmiechnąłem się tryumfalnie i pocałowałem ją tuż nad kolanem.
– Proszę… – wyjęczała błagalnie. – Pocałuj mnie…
– Gdzie? – zapytałem zadowolony.
– W usta.
Nachyliłem się i musnąłem delikatnie jej wargi. Rebeka spojrzała wymownie między swoje uda, na moje bokserki.
– Mam je zdjąć? – zapytałem.
– No chyba i tak musisz.
– Obiecujesz, że nie będziesz się śmiać? – Boże! To była największa żenada mojego życia. Zabiję, kurwa, tego Lewina i Waltera za ten pieprzony zakład.
– Śmiać z czego? – spytała zaskoczona.
– Z tego, co zobaczysz.
– Twój penis ma mnie rozśmieszyć? – Skrzywiła się słodko. Słowo „penis” w jej ustach brzmiało tak… niewinnie?
– Nie penis, raczej to. – Ściągnąłem bokserki, a ona popatrzyła oniemiała.
– Chryste, Sed! – pisnęła i przyjrzała się durnemu tatuażowi, który musiałem sobie sprawić. Męski zakład to jednak poważna sprawa, więc musiałem się, kurwa, wywiązać.
– Przegrałem zakład – wytłumaczyłem. Byłem zażenowany do potęgi i wściekły na tych idiotów. Mogli wybrać cokolwiek innego. Mogli, ale to dwa złośliwe sukinsyny.
– Jaki zakład? – zapytała i dalej rżała ze mnie. No dobra, nie dziwiłem się, ale mogła sobie darować… no naprawdę!
– Nieważne, Erick i Simon wybierali wzór.
– Jezu! – Dalej rżała, wręcz tarzała się ze śmiechu po łóżku.
– Cudownie, że tak cię rozbawiłem, ale możesz już przestać się nabijać… – Przysiadłem na piętach. Powinna się tarzać na łóżku pode mną, a nie przez ten durny tatuaż.
– Wybacz, no ale… – Znowu spojrzała i parsknęła śmiechem. No kurwa!
– Rebeko! – warknąłem, ale nic sobie z tego nie zrobiła. W dodatku położyła się na plecach. Gdy jednak zobaczyła swoje odbicie w lustrze, spojrzałem i nie mogłem się opanować. Rzuciłem się na nią. Moje ciało opadło na jej, a ona owinęła nogi wokół moich bioder i przyciągnęła do siebie jeszcze bliżej. O tak! Pocałowałem ją namiętnie, a gdy poczułem przez jej majteczki to cudowne ciepło słodkiej cipki, jęknąłem. Zerwałem z niej stanik i dobrałem się do tych pięknych piersi. Całowałem je, ssałem, lizałem i gryzłem jak opętany. Tylko ona potrafi doprowadzić mnie do takiego stanu, że nie mogę się pohamować.
– Boże, Sed! – Chwyciła mnie nagle za włosy, jęcząc głośno. Ścisnąłem jej lewą pierś, nie przestając całować prawej, Rebeka szarpnęła się i krzyknęła, dochodząc intensywnie. Wygięła plecy i próbowała zapanować nad drżącym ciałem. Och, kurwa! Będziesz drżała tak do rana, skarbie. Obiecuję ci to!
– O tak! Właśnie tak, maleńka… – wymruczałem zadowolony i ponownie zacząłem ją całować. Widać, że była zaskoczona tym nagłym orgazmem. No cóż… nie pamiętała, co potrafiłem wyprawiać z jej ciałem, ale zaraz miałem jej o wszystkim przypomnieć. Zszedłem niżej, na szyję, i sięgnąłem do szafki nocnej po gumki.
– Mogę? – zapytała, gapiąc się z podziwem na mojego fiuta. Rebeka to jedyna kobieta, przy której podniecałem się aż tak bardzo. Nie oszukujmy się… jestem facetem i mam fioła na punkcie swojego kutasa, ale przy niej… był, kurwa, ogromny!
– Co?
– Założyć ci prezerwatywę – odpowiedziała cicho.
– Chcesz to zrobić? – Uśmiechnąłem się lekko. Och, nadal była taka słodka i niewinna, ale wiedziałem, że zaraz zmieni się w moją boginię seksu.
– Nigdy tego nie robiłam, a nawet jeśli, to nie pamiętam. Najwyższy czas się nauczyć.
– Proszę bardzo. – Wyjąłem jedną z prezerwatyw i podałem jej.
– Zębami? – zapytała.
– Lepiej nie, bo możesz ją uszkodzić. Ja to zrobię, a ty następnym razem. – Wyjąłem folijkę z jej dłoni i spojrzałem łagodnie.
– Okej. – Patrzyła na mnie, gdy naciągałem prezerwatywę na całą długość swojego kutasa.
– Spokojnie, ty też się rozciągniesz i dopasujesz – powiedziałem i pochyliłem się nad nią. Boże! Ledwo mogłem się opanować. Pocałowałem ją żarliwie, by sobie ulżyć, jej zresztą też, bo mimo wątpliwości widziałem, jaka jest rozpalona.
– Sed…
– Nie bój się, skarbie, nie zrobię ci krzywdy. – Chwyciłem jej dłonie i położyłem nad głową na pościeli. Spojrzała na mnie z przerażeniem w oczach i szarpnęła się dość mocno.
– Sed, nie…
– Spokojnie, maleńka. – Drugą dłonią chwyciłem ją pod kolanem i położyłem się między jej udami. Zacisnęła powieki. Och, skarbie, nie bój się. Pocałowałem ją namiętnie i naparłem biodrami na jej cipkę. Wciągnąłem powietrze przez zęby, by się opanować.
– Zrób to… – wyszeptała niepewnie. Ja jednak byłem pewny, że wszystko będzie dobrze.
– Kocham cię, Rebeko. – Puściłem jej nadgarstki i splotłem nasze dłonie. Pocałowałem czule jej szyję, po czym zacząłem delikatnie, bardzo powoli wchodzić do mojego nieba. To było niebo. Moje niebo.
– Och, Sed… – jęknęła. Poczułem, jak rozluźniła się momentalnie i uświadomiła sobie, że nie będzie bólu. Będzie czysta przyjemność.
– Boże, maleńka! – krzyknąłem głośno,